Rozdział 48: Peace On Earth - The Kelly Family
Niemcy/Monachium
Zbliża się już trzecia w nocy, gdy Wiktoria wraz z Patrickiem zajechała pod dom Patricii. Patrick na spokojnie zaparkował samochód na podjeździe obok czarnego Audi A5 należącego do Denisa.
- Jesteśmy. – powiedział parkując samochód – I co teraz. - dodał spoglądając na Wiktorię
- Wiesz co, zróbmy tak. Żebyśmy nikogo nie obudzili weźmy tylko na górę małą i jej dwie torby. Jedną z ubrankami, a drugą z butelkami i mlekiem. Ja mogę spać w jednym z twoich t-shirtów. A resztę weźmie się rano.
- A co z łóżeczkiem, przecież Anja musi gdzieś spać.
- Nic się nie stanie jak tą noc prześpij z nami w łóżku.
- Ok.
Po cichu weszli do domku i zanieśli wszystko na górę. Tam Wiktoria poprosiła Patricka by ten zrobił dla małej butelkę mleka. Następnie wyjęła dziecko z fotelika i na śpiąco nakarmiła Anje. Po nakarmieniu ułożyła małą na środku łóżka tak by cały trójce było wygodniej. Patrick z jednej szuflad komody wyjął szary t-shirt i podał Wiktorii. Następnie jako pierwszy poszedł do łazienki wziąć prysznic. Po chwili wrócił do sypialni i położył się koło małej Anji. Wiktoria natomiast chwyciła za t-shirt i wraz z nim poszła do łazienki. Tam wzięła prysznic i na spokojnie się przebrałam. Wracając do sypialni wyjęła jeszcze z torebki telefon i położyła go na jednym ze stolików nocnych, a torebkę rzuciła na krzesło w sypialni. Widząc już śpiących obok siebie Patryka i Anje położyła się do łóżka i bez problemu zasnęła.
Poniedziałkowy poranek przywitał wszystkich promienistym słońcem. Patricia wraz z Denisem wstali po godzinie ósmej. Patricia jako pierwsza wzięła prysznic. Następnie nie zauważając niczego zeszła na dół do kuchni i zaczęła pomału przygotowywać śniadanie. Denis natomiast zarzucił na siebie dres i na spokojnie wyszedł z dwoma psami na spacer. Widok samochodu Patryka zdziwił Denisa. Nie spodziewał się, że jego szwagier tak szybko wróci.
Patricia w kuchni sprawdziła w lodowce co jest do jedzenia. Widząc tylko kostkę masła, trzy plasterki sera żółtego, jedno jako i dwie miski z owocami, postanowiła, że zrobi owoce pod owsianą kruszonką. Wyjęła więc z lodówki, masło, miskę z malinami i jeżynami, a także miskę ze śliwkami. Z dolnej szafki nieopodal okna wyjęła szklaną miskę, zaś z górnej szafki wyjęła płatki owsiane. Następnie włączyła piekarnik, a zdolnej szuflady pod piekarnikiem wyjęła ceramiczną foremkę. Wsypała do niej maliny, jerzyny i parę śliwek. Otuliła je kruszonką z płatków owsianych, a następnie wsadziła je do piekarnika. Widząc na oknie miskę z sześcioma pomarańczami postanowiła zrobić do świeżo wyciskany sok z pomarańczy.
Chwyciła więc za miskę i po przekroiła wszystkie pomarańcze na pół, następnie
W tym czasie po półgodzinnym spacerze z psami Denis wrócił do domu i prosto poszedł do kuchni.
- A gdzie śniadanie.– powiedział zdziwiony Denis nie widzę śniadania wchodząc do kuchni
- Śniadanie w piekarniku. Za 15 minut będą owoce pod owsianką.
- Owoce.– zdziwił się Denis – Przecież wiesz że chłopaki nie przepadają za tym.
- A co miałam zrobić na śniadanie. Jak nawet nie ma chleba by zrobić zwykłe grzanki do dżemu. Pierwszy raz mi się tak zdarzyło że lodówka cała pusta.– powiedziała Patricia spoglądając na męża
- Ok niech już będą owoce z owsianką. A Pati wiesz że samochód Michaela stoi przed domem.
- Ooo... to musiał w nocy wrócić.
- Chyba tak bo nikt go nie słyszał jak wchodził do domu. Więc co budzić go.
- Dobra zostaw, niech się chłopak wyśpi po tym wszystkim co przeszedł.– powiedziała Patricia przelewając sok do dzbanka –Ty lepiej idź chłopaków budź na śniadanie. – dodała
Denis przytaknął, następnie szybkim krokiem wyszedł z kuchni i poszedł na górę. Wszedł do każdego z pokoi by obudzić chłopców. Pierwszy wstał Ignacy i jako pierwszy poszedł do łazienki wsiąść prysznic. Wracając do pokoju chłopak nagle usłyszał płacz dziecka. Zatrzymał się przed swoim pokojem i zaczął nasłuchiwać skąd dochodzi ten dźwięk.
W tym czasie Aleksander wychodził ze swojego pokoju. Widząc jak brat nasłuchuje zdziwił się i podszedł do niego.
- Co jest brachu.– powiedziała Aleksander podchodząc do brata
- Nie wiem, ale miałem wrażenie że słyszę płacz dziecka.
- Tak jasne. Ty to masz bujną wyobraźnię. Płacz dziecka ciekawe gdzie i z skąd miało by się t znaleźć dziecko.
- Nie wiem, ale coś z góry słyszę.
- Z góry przecież wujka nie ma. – powiedział zdziwiony Alexander
- No właśnie.– w tym czasie znów dobiegły z góry głosy, tym razem był to śmiech dziecka – Alex słyszysz.– dodał Ignacy słyszą tym razem śmiech Anji
Alexander był jeszcze zasypany więc nie zwracał uwagi na dźwięki dochodzące z góry.
- Ja nic nie słyszę. – powiedział ziewając – Dobra idę się myć, bo zaraz ojciec wróci i nas pogoni. – dodał idąc w stronę łazienki
Ignacy spojrzał na odchodzącego brata. Następnie wszedł do swojego pokoju. Tam ubrał się w czarne jeansy i biały t-shirt. Gotowy na spokojnie zszedł na dół do kuchni. Alexander natomiast w łazience wziął solidny prysznic. Następnie w pokoju u siebie chwycił za dżinsy, czarny t-shirt i założył wszystko na sobie. Po chwili bez wahania wyszedł z pokoju. Schodząc po schodach, Alexander usłyszał nagle damski głos. Zdziwił się, dobrze wiedział, że Patrick nie jest z nikim związany. Zatrzymał się i zaczął nasłuchiwać. Po niespełna minucie nie słysząc nowych dźwięków zszedł na dół do kuchni.
Patricia widząc już wszystkich w kuchni wyjęła blaszkę z piekarnika i zaczęła nakładać każdemu. Alexander widzę jak brat milczy postanowił, że spyta rodziców o tajemniczą kobietę.
- Mamo, a wujek już jest. – spytał Alex
- A po co ci wujek, że o niego pytasz. – odpowiedział Denis upijając łyk sok pomarańczowego
- A nic. Pytam bo jakieś dziwne dźwięki dochodzą z jego pokoju.
- No właśnie ja też coś słyszałam.– dodał Ignacy
- Jest, w nocy przyjechał. – powiedziała Patricia
- Sam. – dopytywał się dalej Alex
- A z skąd mamy wiedzieć, przecież dobrze wiecie, o której Poszliśmy z ojcem spać.– powiedziała Patricia spoglądając na synów – To wyście wczoraj do 1:00 siedzieli.– dodała ubijając łyk soku
- A co wy tak pytacie o wujka.– powiedział Denis
- A nic po prostu zastanawiamy się czy z kimś przyjechał, bo ja coś słyszałam jakby płacz dziecka. – powiedział Ignacy upijając łyk soku
- Płacz dziecka.– powiedział ze śmiechem Denis słysząc słowa syna– A skąd tu dziecko.– dodał
- No nie wiem ale ja miałem wrażenie że słyszę płacz dziecka.
- A ja kobiecy głos. – dodał Aleksander
Denis słysząc słowa synów zaśmiał się. Patricia natomiast wiedząc z kim spotkał się jej brat zaczęła zastanawiać się czy czasami ktoś z nim nie przyjechał.
- Dziecko i kobiecy głos.– powiedziała zastanawiają co Patricia – Czyżby oboje przyjechali.– dodała
- No weź przestań Pati. Z skąd tu dziecko.– powiedział Denis spoglądając na żonę
- Ale Wiki mogła z nim przyjechać.
- Pati, wiem że chciałabyś zobaczyć po latach Wiktorią, ale zastanów się z skąd tu Wiki. Zapomniałaś że Hans i Emma dziecko mieli, przecież ktoś musi się dzieckiem zaopiekować. Na pewno Wiki została w Berlinie.
Patrycja spojrzała na męża i zaczęła się zastanawiać nad słowami męża. Po chwili zgodziła się z nim, a następnie upomniała synów by dokończyli śniadanie.
Na poddaszu poranne słońce obudziło najpierw małą Anję. Anja nie wiedząc, gdzie jest i co się wokół niej dzieje obudziła się z płaczem, ale gdy odwróciłaś się w stronę Wiktorii uspokoiła się. Następnie swoimi małymi rączkami zaczęła budzić Wiktorię. Wiktoria czując czyjś dotyk otworzyła oczy i spojrzała na Anje.
- A kto tu się już obudził. – powiedziała Wiktoria spoglądając na małą – Chodź do cioci. - dodała
Wiktoria podniosła się i usiadła na łóżku. Następnie chwyciła za małą i usadowiła ją na swoich kolanach i zaczęła z nią się bawić. Patrick w tym czasie słysząc dochodzące za plecami głosy zaczął pomału się przebudzać. Po chwili odwrócił się w stronę dziewczyn i dołączył do nich.
- Dzień dobry paniom. – powiedział z uśmiechem muzyk spoglądając na Wiktorię i Anje
- O patrz kto tu się obudził. – powiedziała Wiktoria spoglądając na Patricka
- Cześć kochanie. – powiedział Patrick podnosząc się z łóżka, a następnie ucałował Wiktorię – Kto pierwszy idzie do łazienki.– dodał
- Idź ty pierwszy, ja na spokojnie zrobię mleko i nakarmię małą. Później skorzystam z łazienki.
- Okej.– Patrick podniósł się z łóżka. Podszedł do komody i z jednej z szuflad komody wyjął czarne bokserki, zaś z drugiej szuflady wyjął granatowy t-shirt z napisem „Biały gołąb, biała nadzieja”. Następnie wraz ze wszystkim poszedł do łazienki. Tam wziął prysznic, ogolił się i ubrał. Wiktoria natomiast wzięła małą na ręce i wraz z nią przeszła do salonu. Tam chwyciła za wystający obok kanapy fotelik i wsadziła do niego Anje. Następnie chwyciła za torbę, leżącą na kanapie i wyjęła z niej pudełko mleka modyfikowanego i butelkę i pomału zaczęła przygotowywać mleko dla małej. Mając już gotową butelkę, wyjęła Anje z fotelika, usiadła z nią na kanapie i na spokojnie nakarmiła.
Patrick po wyjściu z łazienki przeszedł do sypialni. Chwycił za czarne dżinsy leżące na krześle by je na siebie założyć. Następnie widząc, że Wiktoria zakończyła karmienie odebrał mała, by Wiktoria mogła pójść się wymyć. Wiktoria nie mając wyjętej walizki ze swoim rzeczami chwyciła wiec za krótkie beżowe spodenki i białą bluzkę, które miała dzień wcześniej ubrane. Jedynie co świeże miała to białe koronkowe figi, które dzień wcześniej Wiktoria wrzuciła do torebki. Tak jak by przypuszczała, że dojadą w nocy.
- Jak ja nie lubię takiej sytuacji. Nic nie mam do ubrania. - powiedziała Wiktoria idąc przez salon do łazienki
- A mówiłem wyjmę ci walizkę. – powiedział Patrick spoglądając na Wiktorię
- No co ty oszalałeś. Miałeś się tłuc w nocy z walizką.
- To Musisz w tym wytrzymać. Później z Denisem wszystko po wyciągam z samochodu.
- Dobra kochanie idę się myć.
Wiktoria weszła do łazienki. Tam wzięła poranny prysznic. Umyła także głowę korzystając przy tym z jednego z szamponów które Patrick miał na półce.
Po wyjściu z łazienki Wiktoria spytała partnera czy da radę sobie z dzieckiem, bo ona chce zejść na dół i przywitać się z Patricią i Denisem. Patrick poinformował że da sobie radę więc na spokojnie może zejść na dół.
Wiktoria zeszła na dół. Słysząc do biegającą rozmowę z kuchni podeszła po cichu i stanęła w drzwiach. Denis widząc Wiktorię oniemiał, nie mógł uwierzyć, że jednak jego żona miała rację i wraz Patrickiem Wiktoria przyjechała. Alexandr widząc jak jego ojciec wpatrzony jest w stronę wyjścia z kuchni, odwrócił się do tyłu. Widząc Wiktorię chciał powiadomić mamę, ale gdy zauważył jak Wiktoria pokazuje znak ciszy zrezygnował. Patricia widząc dziwnie zachowującego się syna postanowiła spytać się co go odciągnęło od śniadania.
- Alex, a ty co. Śniadanie ci nie smakuje. – powiedziała Patricia spoglądając na syna
- Nie, smakuje. Tylko... – Alex nie dokończył, widząc jak Wiktoria znów pokazuje znak ciszy za milczał
- Ale co?
- A nic. – Alex wrócił do śniadania
Wiktoria widząc, że Patricia jej nie zauważyła, choć siedziała tak, że kontem oka mogła by ją widzieć, podeszła bliżej i stanęła za Patricią. Po chwili postanowiła się z nią przywitać.
- Dzień dobry Patricia. – powiedziała za plecami kobiety
Patricia słysząc za plecami tajemniczy damski głos odwróciła się. A gdy zauważyła za nią stoi Wiktoria to aż podskoczyła z radości.
- Wiktoria! – krzyknęła z radości Patricia widząc Wiktorię – Kiedy przyjechałaś. – dodała ściskając Wiktorię
- W nocy z Paddym i małą. – odpowiedziała Wiktoria
- A mówiłem, że słyszę czyjś głos. – powiedział Ignacy spoglądając na Wiktorię i mamę – Tylko, że nikt mi nie wierzył. – dodał spoglądając tym razem na brata
- Gadałeś, że słyszysz jakieś dziecko, a nie dorosłego.
- A dziecko to nie żywa osoba.
- Dosyć panowie. – powiedział Denis upominając chłopaków, następnie wstał i podszedł by przywitać się z Wiktorią – Wiki witaj.
- Hej Denis.
- A Paddy jeszcze śpi? – spytała Patricia
- Nie, na górze jest. Pilnuje Anje.
- To mała z wami jest. – powiedziała zdziwiona Patricia – Rany ty chyba głodna. Zjesz trochę owoców pod owsianką. – dodała
Patricia podeszła do kuchenki i wyjęła foremkę z owocami. Następnie wyjęła z szafki dwa talerze i na jeden z nich nałożyła owoce.
- Przepraszam za takie śniadanie, ale mam pustki w lodowce. – dodała Patricia
- Spoko. Myśmy po północy jedli.
- Po północy. To o której wyście przyjechali. – spytał Denis słysząc słowa Wiktorii
- Gdzieś tak kilka minut po trzeciej. – odpowiedziała Wiktoria
- Wyście chyba oszaleli. O tej godzinie z małym dzieckiem przyjechaliście. – powiedziała Patricia słysząc słowa Wiktorii
- Nie martw się robiliśmy przerwy w jeździe. Zresztą kilka godzin w Berlinie spędziliśmy. Musieliśmy zabrać kilka rzeczy małej z domu Hansa i Emmy.
W tym samym czasie na poddaszu Patrick wraz z mała Anją siedzieli na kanapie. W pewnym momencie, Patrick widząc jak Anja ciągnie na podłogę, puścił ją by ta trochę poraczkowała. Sam zaś wstał z kanapy i podszedł do aneksu kuchennego po wyjmować wszystko co potrzebne do przygotowania napoju z cytryny z miodem i imbirem.
Po chwili mając już gotowy napój dla siebie i Wiktorii Patrick wrócił do salonu. Nie słysząc i nie widząc nigdzie małej Anji zaczął się rozglądać. Nagle jego wzrok natknął się na małą główkę wydostającą się z spod stołu w salonie. Podchodząc do Anji Patrick poczuł nieprzyjemny zapach.
- O matko, a ty młoda co jadłaś, że tak śmierdząca kupę zrobiłaś. – powiedział Patrick biorąc Anje na ręce - Ale smród. Tym to już się ciocia musi się zająć. – dodał idąc w stronę wyjścia
Patrick wraz Anją zszedł na dół. Słysząc głosy dobiegające z kuchni poszedł do niej.
- Wiki mamy problem. – powiedział Patrick wchodząc do kuchni
- Co się stało? – spytała Wiktoria widząc wchodzącego do kuchni mężczyznę
- A to się stało.– odpowiedział Patrick podając Wiktorii małą – Reszta należy do ciebie.– dodał
- Oho ktoś to zrobił kupę.- podziała Wiktoria czując nieprzyjemny zapach
- Ty bracie, a ty nie mogłeś zmienić pieluchy. – powiedziała Patricia
- Nie. Dobra siostra mów co macie na śniadanie, głodny jestem. – powiedział Patrick oddalając się od Wiktorii
- Wiesz co Paddy.– powiedziała Patricia spoglądając na brata– Chodź kochana my to zrobimy na spokojnie.– dodałam spoglądając tym razem na Wiktorię
Wiktoria wraz z Patricią poszły na górę. Tam w sypialni Wiktoria zmieniła pieluchę małej, cały czas przy tym rozmawiając z Patricią na temat przyjazdu Wiktorii i nagłej śmierci ich przyjaciół. Patrick natomiast dowiadując się od Denisa co jest na śniadanie chwycił za talerz na którym były już nałożone owoce pod owsianką dla Wiktorii i zaczął się nimi zajadać.
Kilka minut później Patricia wraz z Wiktorią i mała Anje zeszli na dół. Wiktoria widząc, że Patrick zajada się śniadaniem z talerza który wcześniej przygotowała Patricia dla niej, Wiktoria się rozzłościła.
- No nie Paddy już nie mogłeś poczekać na swoją porcję.– powiedziała Wiktora widzę jak ukochany zajada się owocami
- A co to twoje było. – powiedział Patrick słysząc słowa Wiktoria
- Tak moje.
- A to sorry. – powiedział wysyłając Wiktorii całusa
- Myślisz że całusem mnie udobruchasz. Nie ma mowy.– powiedziała podchodząc wraz z małą do mężczyzny– Dobra wujek bierz mnie.– dodała podając Anję Patrickowi
- Ej.– powiedział odbierając małą od Wiktorii
- Co ej.– powiedziała odsuwając się od stołu – Mała wymyta, wypastowana, pachnąca i przebrana. Więc nie narzekaj. – powiedziała Wiktoria podchodząc do Patricii, która w tym czasie nakładała na talerz kolejną porcję owoców pod kruszonką
Całą tą scenę obserwował Denis wraz ze swoimi synami. Alexandr z Ignacym czasami na siebie spojrzeli podśmiewując się pod nosem.
- Zachowujecie się jak stare dobre małżeństwo.– powiedział Denis obserwując Wiktorię i Patryka
- Małżeństwo. – powiedziała Wiktoria spoglądając na Patricka. Widząc minę Patricka dodała – Kto im powie. – wraz z talerzem pełnym owoców z owsianką usiadła na przeciwko Patricka
- Co nam powie. – spytał Denis spoglądając na zmianę raz na Wiktorię, a raz na Patricka
- Wiesz co. - powiedział zastanawiająco Patrick – Lepiej ty. Na wiadomość od ciebie na pewno zawału nie dostaną. - dodał układając mała na kolanach
- Co się dzieje, co wy ukrywacie. - powiedziała Patricia
- A niech to. – powiedziała Wiktoria słysząc słowa Patricka – Idę po telefon, tam mam fotkę testamentu Hansa bo inaczej nam nie uwierzą. – dodała podnosząc się z krzesła
Wiktoria wyszła z kuchni i schodami poszła na poddasze. Pamiętając, że po przyjeździe zostawiła telefon na stoliku nocnym w sypialni poszła po niego. Następnie wraz z nim zeszła na dół.
- Mam mówić ze szczegółami, czy w skrócie. – powiedziała wchodząc do kuchni
- Tak jak ci łatwiej. – powiedział Denis upijając łyk soku pomarańczowego
- Ok. – powiedziała Wiktoria siadając przy stole. Wzięła głęboki oddech, a następnie nie patrząc się na Denisa i Patricie dodała - Od razu mówię to jest pomysł Hansa nie nasz. My tylko realizujemy ostatnią wolę jego.
- Wiki możesz jaśniej. – powiedziała Patricia podając Wiktorii szklankę soku pomarańczowego – Świeżo wyciśnięty. – dodała
- Dzięki. – Wiktoria chwyciła za szklankę i upiła łyk soku – Już mówię. W ciągu najbliższych trzech miesięcy odbędzie się ... ślub. – dodała z przerwami na oddech
Patrick po słowach Wiktorii buchnął śmiechem. Po czym dodał.
- Lepiej bym tego nie powiedział.
- Jaki ślub? – spytali wspólnie Alexander i Ignacy
- Co? O czym ty mówisz? – dopytywała się Patricia
- Ha, ha, ha. – powiedziała Wiktoria widząc, jak Patrick się śmieje – Mógłbyś przestać to dotyczy nas obojga. – dodała
- Sorry. - powiedział Patrick próbując opanować śmiech
- Was oboje co wy chcecie powiedzieć. – dopytywała się cały czas Patricia
- Wy chyba nie chcecie powiedzieć, że bierzecie ślub. – powiedział Denis spoglądając na Wiktorię i Patricka
- Właśnie to. O to testament Hansa. – Wiktoria chwyciła za telefon i szukając wśród galerii zdjęć otworzyła ostatnie zdjęcie zrobione dzień wcześniej i pokazała Denisowi – Proszę czytaj, z niego dowiesz się wszystkiego.– dodała podając Denisowi swój telefon
Denis chwycił za telefon Wiktorii. Zaczął czytać testament sfotografowany przez Wiktorię. Przesuwając palcem w dół jego wzrok zatrzymał się na ostatnim fragmencie dotyczącym małżeństwa.
- Powiedzcie, że to jest żart. – powiedział Denis z niedowierzeniem
- Niestety, ale nie. – powiedział Patrick
- Co tam jest? – spytała Patricia odbierając telefon od męża. Patricia chwyciła za telefon Wiktorii. Widząc jeszcze wyświetlone zdjęcie na ekranie zaczęła czytać. – To znaczy, żeby mieć Anję musicie się … - dodała
- O tak, twój brat się żeni. – powiedział Denis spoglądając na żonę – Dobrze, że wam daty nie wyznaczyli. – dodał spoglądając tym razem Wiktorię
- No nie powiedziałabym. – powiedziała Wiktoria
- No jak to. Przecież ja tu nie widzę daty.
- To prawda. Ale w ciągu trzech miesięcy musimy wziąć ślub. Inaczej nam małą odbiorą.
- O nie do tego to nie możemy dopuścić. – powiedziała Patricia oddając telefon Wiktorii – Ktoś jeszcze o tym wie? – spytała dodając
- Tak. Antoni wraz z Joeyem, Lucką i Alanem.
- Kurczę, to będzie trzeba reszcie powiedzieć. – powiedziała Patricia upijając łyk soku
- To znaczy, że wujek się żeni. – powiedział Alexander spoglądając na Patricka
- Tak.
- Mam nadzieje, że nie z taką podobną, jak tą zołzą z Brukseli.
- O to się nie martw. Wiki taka nie jest. – powiedział Patrick spoglądając na Wiktorię
Na zegarze zbliżała się godzina 9:15, gdy nagle pod dom Patricii podjechał samochód, Volkswagen Garbus w kolorze zielonego jabłuszka należący do Tani, żony Joeya. Tania nie rozglądając się do dokoła od razu weszła do domu Patricii.
- Pati, jesteście jeszcze w domu. – powiedziała Tania wchodząc do domu
- Tak, w kuchni. – krzyknęła Patricia
Tania słysząc odpowiedź Patricii poszła w stronę kuchni.
- Pati dzwonił Joey, razem z Antonem jadą do Polski. – powiedziała Tanią wchodząc do kuchni – Mówił też ... O Wiki. – dodała
- No hej kochana. – powiedziała Wiktoria
- O co chodzi z tym ślubem. Joey mówi, że jakiś ślub połączy nas i rodzinę Kowalików.
- Paddy wraz Wiktorią biorą ślub. – powiedział Denis podnosząc się z krzesła – Tania kawy. - dodał spoglądając na szwagierkę
- Co, o czym w mówicie? – spytała Tania – Kawę, poproszę. - odpowiedziała
- To, że wieczny kawaler wreszcie się ożeni. – powiedziała Patricia
- No nie siostra, to już przesada. – powiedział Patrick słysząc słowa siostry
- No co, ja tylko powtarzam słowa Angelo.
- A niech to. Obiecuję, że kiedyś go za to zabiję.
- Dobra, czy ktoś mi może wytłumaczyć o co chodzi z tym ślubem. – powiedziała Tania przerywając sprzeczkę między Patricią i Patrickiem
- Proszę, to testament Hansa. Z niego wszystko się dowiesz. – powiedziała Wiktoria podając Tani telefon
Tania chwyciła za telefon i widząc na ekranie wyświetlony tekst zaczęła go czytać. Po chwili powiedziała.
- Powiedzcie, że to jest żart.– spoglądała na wszystkich
- Niestety ale nie, to nie jest żart.– odparła Wiktorią upijając łyk soku
- Masz taką samą minę, jak my, gdy się o tym dowiedzieliśmy. – powiedział Patrick spoglądając na bratową – Dobra Wiki, bierz ją, bo mnie już ręką ścierpła. - dodał zdejmując małą z kolan
Wiktoria podniosła się z krzesła, odebrała Anje od Patricka. Następnie trzymając Anje na rękach spacerowała z nią po kuchni.
- Ha... A jaką mam mieć, słysząc to wszystko. – powiedziała spoglądając na Patricka – Ciocia już wie. – dodała spoglądając tym razem na Wiktorię
- Chyba nie. Zresztą to zależy od Antoniego czy już jej powiedział, ale wątpię. Prędzej powie jej, ze Hans i Emma zostaną pochowani w Polsce.
- Co? – powiedzieli wszyscy wspólnie
- O czym ty mówisz. – dodał Denis
- O tym, że Hans wykupił miejsce na cmentarzu obok mojego ojca. Dziś Antek ma uzgodnić z firmą pogrzebową transport ciał do Polski, a później przygotowania do pogrzebu.
- O kurcze, to ktoś musi pojechać tam i wesprzeć finansowo ciocię. – powiedziała Patricia.
- Z tego co wiemy, to Joey wraz Lucką mają tam jechać i pomóc Antonowi. - powiedział Patrick
- To już wiem dlaczego Lucka pytał się mnie kim jest szalona ciocia, bo wraz z ojcem jedzie do Polski. – powiedziała Tania zastanawiająco
Wszyscy słysząc słowa Tani zaśmiali się. Dobrze znali panią Ele, mamę Wiktorii. Wiedzieli, że kobieta, gdy ktoś ją odwiedzi to zaraz szaleje z radości.
- Biedny Lucka. – powiedziała Wiktoria siadając wraz z małą przy stole – Zwariuje, gdy będzie ktoś przy nim skakał. – dodała
- Oj tak, żebyś wiedziała. – powiedziała ze śmiechem Tania – A co z resztą, będzie trzeba im to jakoś przekazać. – dawała
- Właśnie się nad tym zastanawiam. - powiedziała Patricia upijając łyk soku
- To co zebranie. – powiedział Patrick
- Prędzej rodzinny obiad. Tylko czy ja się wyrobie.
- Wyrobisz, ja ci pomogę. – powiedziała Wiktoria spoglądając na Patricię
- A po co ty masz robić. Weźmy restaurację. – powiedział Denis
- Restaurację. – zdziwiła się Patricia – A po co restauracja, jak ja mogę coś ugotować. – dodała spoglądając na męża
- A po to, że z tego co wiem, to dziś masz wywiad w RTLu. Więc kto będzie gotował, chyba Wiki.
- A niech to. Całkiem zapomniałam.– powiedziała Patricia
- A po drugie Paul dziś rządzi w restauracyjnej kuchni. Z tego co wiem on ma dzisiaj dyżur. A znając Wiki to na pewno chciała by coś zjeść z kuchni Paula.
- I nawet wiadomo co. – powiedział ze śmiechem Patrick – Paszteciki.
Wiktoria słysząc słowa Patricka spojrzała na niego rozłoszczonym wzrokiem. A po chwili powiedziała.
- Widzę, że ktoś tu chce spać na kanapie.
- Dobra, już dobra milczę. – powiedział widząc minę ukochanej
Alexandr wraz Ignacym słysząc całą tą rozmowę buchnęli śmiechem
- Ojć ktoś tu się kogoś boi.– powiedział coś śmiechem Ignacy
- Ej... Iggy, chcesz w łeb. – powiedział Patrick spoglądając na Ignacego
- Dobra Pati. Więc co, mam dzwonić do restauracji do Paula rezerwować spotkanie. – rzekła Tania spoglądając na Patricie, która w tym czasie wsadziła brudne naczynia do zmywarki.
- Wiesz co... – powiedziała zastanawiająco Patricia – Jasne dzwoń i rezerwuj to wszystko. Zadzwoń jeszcze do Maite i Kathe, a ja zadzwonię do pozostałych. – dodała
-Tylko nie mówcie, że Wiktoria przyjechała. – wtrącił Denis
- A to czemu? -spytała Patricia
- Będzie niespodzianka.
- Ok. – powiedziały wspólnie Patricia i Tania
Niemcy/ wyspa Rugia/Sanssiniz
Dochodziła już godzina 11:00, gdy do Antoniego zadzwonił Sebastian Kossak, prezes firmy pogrzebowej. Kossak chcąc
- Na spokojnie, proszę mi odpowiedzieć na kilka pytań. Po wczoraj rozmowie z pańskim synem wiem tylko, że kogoś mam przetransportować do Polski. – powiedział głos w słuchawce - Wiec ile ciał mam sprowadzić do Polski? – spytał
- Dwa ciała. Kobietę i mężczyznę. – odpowiedział Antoni, który w tym czasie przebywał w domku letniskowym wynajętym wcześniej przez Hansa i Emmę
- To pańska rodzina.
- Nie dokładnie. To przyjaciele, wychowywaliśmy się razem.
- A z tego co rozumiem, przyjaciele z Polski byli na wakacjach w Niemczech i doszło do wypadku. Tak.
- Nie. To niemieckie małżeństwo które poznaliśmy w latach 90 gdy ojciec pracował w domu dziecka w Niemczech. Oboje są wychowankami domu dziecka w tamtych czasach. To tak w skrócie na więcej nie starczyło by nam czasu.
- Rozumiem. Czyli pan chce ich bliżej siebie pochować.
- Tak. To była ich ostatnia wola. Zresztą gdyby na granicy był jakiś problem to przekaże pańskim ludziom dokument zaświadczający że moi znajomi kupili miejsce na cmentarzu.
- Rozumiem, ale to nie będzie potrzebne. Przepraszam, że tyle pytam, ale chciałabym wiedzieć z czym mam do czynienia. Pierwszy raz będę sprowadzać ciała z zagranicy.
- Wszystko rozumiem. Ja też w swojej firmie muszę wiedzieć z kim mam do czynienia. Więc nie dziwię się że pan tyle wypytuje o nas.
- Firmie. - zdziwił się Kossak słysząc słowa Antoniego
- Tak. Wraz z siostrą jesteśmy właścicielami firmy budowlanej i też czasami wypytuje się o wszystko.
- Dziękuję. – powiedział Kossak – Jutro po godzinie 7:00 wyjadę stąd dwa samochody karawany. Kierowcą jednego z nich będę ja więc jutro na spokojnie cztery oczy porozmawiamy o kosztach.-
- To ja powinienem dziękować, a nie pan. …

Komentarze
Prześlij komentarz