Rozdział 49: The One - Michael Patrick Kelly
Niemcy/Monachium
Tania zadzwoniła do Paula, który w tym czasie przebywał w rodzinnej restauracji „Nuta smakosza”. Poinformowała go w jakiej sprawie do niego dzwoni i dlaczego chcę zrobić to spotkanie. Następnie oboje ustalili że najlepszą godziną na rodzinne spotkanie w restauracji będzie godzina 16:00.
Patrick w tym czasie wiedząc, że Denis na razie nigdzie się nie wybiera poprosił szwagra by ten pomógł jemu przenieść wszystkie walizki i rzeczy małej z samochodu na poddasze. Następnie mając już wszystko na górze Denis wraz z Patrickiem rozłożyli łóżeczko przy oknie w sypialni. Krzesełko natomiast ustawili w dziale kuchennym przy stole na poddaszu. Zabawki zaś i walizkę małej z ubrankami ustawili w sypialni przy komodzie i pozostawili je do rozpakowania Wiktorii.
Po krótkiej rozmowie z Paulem, Tania poinformowała wszystkich co dokładnie ustaliła z Paulem. Następnie wraz z Patricią zadzwoniły do pozostałych członków rodziny i przekazały im informacje na temat dzisiejszego spotkania. Kathe i Jimmy na początku nie byli sceptyczni by przyjść na spotkanie, ale gdy usłyszeli że Patrick przyjechał i ma coś ważnego do powiedzenia zgodzili się być na rodzinnym spotkaniu.
Wiktoria natomiast widząc jak mała Anja trze oczka postanowiła wziąć ją na górę. Tam nakarmiła ją i uspała.
Po wniesieniu wszystkiego na górę Patrick postanowił, że namówi Wiktorię i wraz z nią wyskoczą do urzędu załatwić sprawę ze ślubem.
- I co zasnęła. – powiedział Patrick do wychodzącej z sypialni Wiktorii
- Tak. Wyjątkowo przy butelce zasnęła.
- To wiesz co, to jak Anja śpi to może byśmy gdzieś wyskoczyli pozałatwiać wszystkie sprawy.
- Jakie sprawy. – zdziwiła się Wiktoria słyszę słowa Patricka
- Z naszym ślubem. Co ty na to, jak byśmy załatwili już datę naszego ślubu.
- Chcesz ich postawić przed faktem dokonanym. – powiedziała zdziwiona Wiktoria słysząc słowa partnera
- A co źle.
- Nie z skąd. Tylko kto zajmie się mała.
- Jak to kto, Patricia i Denis. Przypomną sobie jak się zmienia pieluchy. Zresztą Tanie jeszcze tu jest. Na pewno im pomoże.
- Ja rozumiem, A czy na pewno nam pomogą i zajmą się małą.
- Na pewno, nie będzie żadnego problemu.
- To lepiej idź się ich spytaj czy czasami nie mają czegoś innego w planach. – powiedziała Wiktoria podchodząc do aneks kuchennego by napić się wody
- Dobrze. To ty na wszelki wypadek się ubieraj, A ja idę się już wszystko zapytać.– powiedział Patrick idąc w stronę wyjścia z poddasza
Patrick zszedł na dół. Słysząc cały czas dobiegające głosy z kuchni wszedł do niej.
- Pati słuchaj mam sprawę do ciebie. – powiedział Patrick widząc Patricie stojącą przy zlewie – Zostaniecie z mała, a my z Wiki wyskoczy na jakiś czas, coś załatwić.
- Gdzie wy chcecie wyskoczyć. Ledwo co przyjechaliście.– powiedział Denis
- Chcemy załatwić sprawę ze ślubem. A tylko ani słowa reszcie.
- Jasne idźcie. My się nią na spokojnie zajmiemy.– powiedziała Patricia spoglądając na brata
- Dzięki siostra.
Patrick wrócił na górę. Poinformował Wiktorię, że jego siostra zostanie z Anją i poprosił by Wiktoria, pomału się ubrała i wyszła razem z nim to wszystko załatwić. Wiktoria słysząc, że mała będzie miała opiekę zgodziła się. Po cichu weszła do sypialni i ze swojej walizki wyjęła błękitną bluzkę z delikatnym haftem w kształcie serca w tym samym kolorze i czarne spódnico - spodnie do łydek. Wyjęła także czarne sandały na płaskim obcasie. Mając już wszystkie potrzebne rzeczy Wiktoria poszła wraz z nimi do łazienki tam przebrała się szybko. Na końcu się uczesała i zrobiła delikatny makijaż.
Po kilku minutach słysząc wołanie Patricka wyszła z łazienki. Weszła jeszcze do sypialni po swój telefon i torebkę. Następnie wraz z Patrickiem zaszła na dol. Na dole w sprawie małej przekazali wszystko Patricii. Po chwili wraz z Patrickiem wyszli z domu wsiedli do wiśniowego BMW i odjechali.
W drodze do Monachium Patrick zadzwonił do Grety Wolf pracownicy sklepu jubilerskiego, w którym wcześniej muzyk kupił kolczyki dla Wiktorii. Umówił się z nią, że za niecałe pół godziny będzie wraz z Wiktorią u niej w sklepie. Wiktoria słysząc całą tą rozmowę zaczęła zastanawiać się co ukochany kombinuje.
- Gdzie ty chcesz jeszcze jechać?– spytała zastanawiająco Wiktoria
- Do jednej znajomej. Prowadzi jeden ze sklepów jubilerskich w Monachium.– odpowiedział Patrick zerkając kątem oka na Wiktorię
- Do jubilera? A po co?– zdziwiła się Wiktoria słysząc słowa Patricka
- Po pierścionek.
- Jaki pierścionek?
- Zaręczynowy.
- No nie Paddy ty znowu swoje.
- No co, pierścionek musi być na palcu. Wybierzesz go sobie sama.
- Ok, niech ci będzie.
Po niespełna trzydziestu minutach bez żadnych utrudnień Patrick dojechał do Monachium. Dopiero na wjeździe do miasta trafił na małą stłuczkę. Nie czekając na przejazd, Patrick zawrócił i pojechał okrężną drogą by wjechać drugim wjazdem do miasta.
Po kolejnych trzydziestu minutach Patrick wraz z Wiktorią dojechali na miejsce. Bez problemu męszczyzna zaparkował pod jubilerem. Następnie wyszli z samochodu i weszli do sklepu.
- Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie. – powiedział Patrick wchodząc do jubilera – Ale na wieździe do Monachium jakiś wypadek był. – dodał
- Dzień dobry. – powiedziała Wiktoria
- Dzień dobry państwu. Nic nie szkodzi. Czym mogę państwu pomóc. – powiedziała kobita zamykając sklep na klucz, by ktoś im w tym czasie nie wszedł i nie przeszkadzał
- Szukam pierścionka zaręczynowego dla mojej narzeczonej.
- Rozumiem. Już pokazuje. - kobieta wyjeła dwie szuflady, w których znajdowały się pierścionki
Patryk wraz z Wiktorią podeszli bliżej, by Wiktoria mogła wybrać z pośród pierścionków ten jedyny. Dziewczyna zaczęła po kolei oglądać każdy rząd pierścionków. Na początku żaden nie wpadł jej w oko które by jej się najbardziej podobał. Dopiero pod koniec w przedostatnim rzędzie Wiktorii wzrok zatrzymał się na złotym pierścionku ze szmaragdem i sześcioma małymi diamentami po trzy z każdej strony.
- Czy mogę z bliska zobaczyć pierścionek z numerem 578. – powiedziała Wiktoria pokazując na pierścionek
- Już pokazuje.
Kobieta wyjęła pierścionek i podała Wiktorii. Wiktoria chwyciła za niego. Następnie go przymierzyła. Widząc, że pierścionek leży idealnie na jej palcu zdecydowała, że właśnie ten pierścionek będzie pierścionkiem zaręczynowym.
- Ten. Jest idealny.– powiedziała Wiktoria uśmiechem spoglądając na pierścionek leżący na jej palcu
- Czyli ten pani wybiera.– powiedziała jubilerka
- Tak. – odpowiedziała Wiktoria wpatrując się dalej w pierścionek lezący na palcu
- Czy zapakować do pudełka. Czy pierścionek zostaje już na palcu.
- Zostaję.– powiedziała Wiktoria z uśmiechem spoglądając tym razem na Patricka
- Mogłem się spodziewać że właśnie ten kamień wybierzesz.– powiedział z uśmiechem Patrick całując partnerkę w policzek
- No co to mój ulubiony kamień.
- Poproszę jeszcze raz pierścionek. Zdejmę tylko cenę i numer pierścionka. – powiedziała jubilerka
Wiktoria zdjęła pierścionek i podała kobiecie. Ta zdjęła cenę i numer pierścionka. Następnie jubilerka jeszcze raz spytała Wiktorii czy pierścionek zapakować do pudełka. A gdy usłyszała że nie, że pierścionek zostaje na palcu kiwnęła głową. Następnie podała pierścionek Patrickowi by ten włożył Wiktorii znów go na palec. Mężczyzna odebrał pierścionek, spojrzał na ukochaną, a następnie klęknął przed nią i spytał czy na pewno za niego wyjdzie. Wiktoria widząc jak ukochany klęczy przed nią zakłopotana uśmiechnęła się i odpowiedziała „Tak”. Patrick słysząc odpowiedź ucieszył się. Włożył pierścionek na palec ukochanej, a następnie ją pocałował. W tym czasie Greta wyjęła z spod lady certyfikat wartości pierścionka. Wypełniła go dokładnie, po chwili podała go Patrickowi przyjmując przy tym od niego wyznaczoną kwotę pieniędzy. Po chwili Patrick podziękował za wszystko. Poinformował kobietę, że za jakiś czas mogą się tu znowu pojawić z prośbą kupna obrączek. Jubilerka słysząc słowa mężczyzny poinformowała, że na ten dzień przygotuje najładniejsze komplety obrączek. Następnie także podziękowała i wypuściła Wiktorię i Patricka ze sklepu jubilerskiego.
Wiktoria wraz z Patrickiem wyszli ze sklepu jubilerskiego. Oboje znowu wsiedli do wiśniowego BMW i pojechali w stronę wieżowce, w którym znajdowały się biura urzędu miasta. Tam w dziale Stanu Cywilnego Patrick wraz z Wiktorią natknęli się na Lise Nowik, Niemkę polskiego pochodzenia, a zarazem przyjaciółkę i sąsiadkę Mathe siostry Patricka. Patrick poinformował kobietę w jakiej sprawie przychodzą do niej i zapytał o najbliższy wolny termin ślubu. Lisa sprawdziła w komputerze najbliższy termin. Następnie poinformowała ich, że ma wolne miejsce ma dopiero 24 września.
Patrick z Wiktorią słysząc słowa kobiety bez wahania zgodzili się na ten dzień.
Nowik słysząc ich odpowiedź zaczęła zaznaczać w komputerze że podczas w wyznaczonej daty odbędzie się ślub Wiktorii i Patricka. W pewnym momencie kobieta się zatrzymała spojrzała jeszcze raz na kalendarz a następne na Wiktorię i muzyka.
- Czy jesteście na 100% pewni tej daty?– spytała kobieta
- Tak.– odparł mężczyzna
- Wiecie że to za niecałe dwa miesiące. A z tego co wiem nauki przedmałżeńskie w kościele twoją dłużej.
- O to się nie martw my tylko cywilny bierzemy.
- Cywilny.– zdziwiła się kobieta słysząc odpowiedź Patricka– Z tego co wiem z opowieści twojej siostry to ty całkiem inaczej patrzysz na świat.
- Nie martw się kościelny będzie. Moja w tym głowa żeby się odbył. – powiedziała Wiktoria
- Więc po co ten pośpiech.
- Coś ci zdradzimy, ale obiecaj nam, że nie pójdziesz z tym do mediów.
- Dobrze obiecuje.
- Nasi przyjaciele zginęli w wypadku samochodowym. Osierocili kilku miesięczną córkę. – powiedział Patrick spoglądając na kobietę
- A wy chcecie je adoptować.
- Tak. To nasza chrześnica. – rzekła Wiktoria
- Mamy na to trzy miesiące. Inaczej mała trafi do domu dziecka, a tego oboje nie chcemy. Wystarczy, że jej rodzice wychowali się w domu dziecka.
- Rozumiem. – powiedziała Lisa, następnie wróciła do dalszej pracy przy komputerze – Zatrzymam to wszystko dla siebie, ale pod jednym warunkiem. – dodała spoglądając snów na Wiktorię i Patricka
Patrick słyszeć słowa Elizy znów zagotował się z zazdrości. Nie przepadam jak ktoś obcy stawia jemu warunki.
- Załatw mi dwa bilety, dla mnie i dla mojej siostry na najbliższy koncert twojego rodzeństwa. I dwa bilety na jeden z twoich koncertów.– powiedziała kobieta spoglądając tym razem na Patryka
- Na koncert mojego rodzeństwa mogę ci załatwić. Ale nie wiem kiedy odbędzie się mój koncert. Na razie planuję zebrać ludzi.
- Nieważne kiedy, po prostu załatw dwa bilety. Nawet za pół roku.
Muzyk słysząc słowa kobiety zacząć się zastanawiać. Po chwili zgodził się na jej prośbę
- Ok. nie ma sprawy, załatwię ci te bilety.
- A ja przypilnuje by o nich nie zapomniał. – dodała Wiktoria
- Ok. Trzymam was za słowo.
Lisa wróciła do dalszej pracy. Zaznaczyła dokładnie datę ślubu Wiktorii i Patricka. Spytała się jeszcze ich czy ślub się odbędzie w urzędzie czy wybranym przez nich miejscu. Wiktoria i Patrick nie wiedzieli co odpowiedzieć. Nie zastanawiali się nad tym gdzie będzie się ślub. Lisa słysząc ich zastanowienie dała im tydzień na zastanowienie i w następny poniedziałek mają przyjść z odpowiedzią. Wiktoria wraz z Patrickiem przytaknęli, a następnie podziękowali za wszystko i opuścili budynek.
Kilka godzin później
Parę minut po godzinie 15:00 Patrick wraz z Wiktorią, małą Anją, Patricią i Denisem zaczęli pomału zbierać się do wyjazdu na rodzinne spotkania w restauracji nuta smakosza. Wiktoria spakowała do torby wszystkie potrzebne rzeczy związane z małą: pieluchy, butelkę do mleka, w małym pudełeczku wyznaczoną porcję mleka modyfikowanego, przekąski dla małej i inne potrzebne rzeczy. Pomogła jej w tym Patricia, która zaraz po przebraniu się przyszła na poddasze pomóc Wiktorii przy dziecku. Patrick natomiast wraz z Denisem zamontowali do BMW fotelik małej. Patricia jeszcze przed wyjazdem przekazała synom, żeby za niecałą godzinę ściągnęli pranie i wyprowadzili psy. Następnie gdy wszyscy byli już ubrani i gotowi wyszli z domu i wsiedli do samochodu. Zdecydowali że pojadą wszyscy jednym samochodem, wiśniowym BMW należącym do Patricka.
W drodze do Monachium Patricia spytała się Wiktorii i brata czy udało im się wszystko pozałatwiać w sprawie ślubu. Oboje poinformowali, że ślub odbędzie się 24 września tylko nie wiedzą gdzie.
- Jak to nie wiecie. – zdziwił się Denis
- Zastanawiamy się czy ślub będzie w urzędzie, a przyjęcie osobno. Czy wszystko w jednym miejscu.– odpowiedział Patrick spoglądając na szwagra siedzącego obok
- Mamy tydzień na podjęcie decyzji i znalezienie czegoś. – dodała Wiktoria
- A jakbyś chciała?– spytała Patricia spoglądając na Wiktorię
- Ślub w plenerze nieraz chodził mi po głowie. Ale musiałoby być to naprawdę wyjątkowe miejsce. A jak się nic nie znajdzie, to niech będzie już w urzędzie.– odparła Wiktoria
- Najprostszy sposób jaki może być.– powiedział Patrick
- Wyjątkowe miejsce. – powiedziała zastanawiam co Patricia – Chyba wiem gdzie takie miejsce jest.– dodała po chwili
- Gdzie?– spytali wspólnie Patrick z Denisem
- Jak to gdzie. U nas. Przecież restauracja znajduje się XVIII-wiecznym pałacyku.
- Pamiętam. – rzekła Wiktoria
- A od jakiegoś czasu mamy przepiękny ogród. W sam raz na ślub w plenerze i wesela.
- To prawda siostra, tylko nie wiemy czy Maite pozałatwiała wszystko ze zgodą na ślub plenerowy w tym ogrodzie. – powiedział Patrick słysząc słowa siostry
- Rany bracie, w czym problem. Będziemy tam na miejscu to się popytacie o wszystko.
- Ok siostra.– odpadł Patrick skręcając w tym czasie w prawo
- Dobra, dobra. Ślub ślubem, a zaręczyny już były. – powiedział Denis spoglądając do tyłu na Wiktorię
- Tak były. – powiedziała Wiktoria pokazując pierścionek
- Co? Kiedy? – spytała zaskoczona Patricia widząc na palcu Wiktorii pierścionek
- A od dziś. – odparła Wiktoria z uśmiechem
- No nie. – powiedziała Patricia oglądając pierścionek – Braciszku... no no, ależ się postarał. Ładniejszy niż...– dodała spoglądając tym razem na brata
- Wiki sama wybierała, ja tylko płaciłem.
- Piękny pierścionek. – powiedziała Patricia cały czas oglądając pierścionek
- A dziękuję. – odpowiedziała z uśmiechem Wiktoria
- No to się będzie działo, jak Maite dowie się o wszystkim.– powiedział Denis
- O matko, nawet nie mów.– powiedziała ze śmiechem Patricia
- Ok dojeżdżamy. – powiedział Patrick wjeżdżając na parking pod restauracją
Na parkingu pod restauracją stały już dwa auta. Niebieski Renault 4L z 1964 roku należący do Paula i biały Opel Mokka należący do Mathe. Pozostałych członków rodziny i jeszcze nie było.
- O widzę, że Maite i Paul już są.– powiedziała Patricia wychodząc z samochodu
W tym czasie, gdy wszyscy wychodzili z samochodu Patricka, a Patrick wyjmował fotelik z dzieckiem pod restaurację podjechał zielony Fiat Panda na leżący do Tani.
- Hej dziewczyny, czekajcie na mnie. – powiedziała Tania wychodząc z samochodu do oddalających się Wiktorii i Patricii
- No hej.– odparła Patricia spoglądając na bratową
- No to jak robimy. Idziemy na całość czy niespodzianka.
- Jaka niespodzianka.– zdziwił się Patrick słysząc słowa bratowej
- Mowa o Wiki. Idziemy od razu wszyscy do Maire i Paula i mówimy, że Wiki przyjechała. Czy jakoś tajemniczo.
- Tak, jak mówiłem, niespodzianka to niespodzianka. - powiedział Denis
- Czyli jak? – spytała zastanawiająco Tania
- Po przez tajemnicze zamówienie. – powiedział Denis
- Co? Coś ty znowu wymyślił. – powiedziała zdziwiona Patricia słysząc słowa męża
- No co. Przecież mówiliśmy dziś, że Wiki zjadła by coś z kuchni Paula. Więc niech coś zamówi czego nie ma w karcie. A my zobaczymy, czy Paul się kapnie, że Wiki jest u nas.
- To dobry pomysł. – powiedział Patrick słysząc słowa szwagra.
- Tylko co to będzie za zamówienie. Trzeba coś wymyśleć. – powiedziała zastanawiająco Patricia
- To już za zadanie dla Wiktorii. – powiedział Denis
- Ok to niech tak będzie. To zróbmy tak: ja, Patrick, Wiki i Denis idziemy do ogrodu, tam czeka na nas stolik. A ty Patricia pójdź do Paula i zobacz jego reakcje. – powiedziała Tania
- Ok. – rzekła Patricia i odsunęła się od pozostałych – A Wiki, a ty się zastanów co tajemniczego zamówisz.
Wiktoria kiwnęła głową. Następnie w drodze do ogrodu zaczęła zastanawiać się nad tajemniczym daniem, które zamówił. W pewnym momencie przypomniała sobie, że Paul przez jakiś czas przebywa w Turcji na stażu w jednej renomowanej tureckiej restauracji. Tam nauczył się kilku tureckich dań które jej smakowały. Bez wahania postanowiła, że zamówi icii kofte, kotleciki z ciasta kaszy bulgur i kaszy mannei nadziewane wołowiną i warzywami.
W ogrodzie czekała już na nich rodzinna strefa z kilkoma stolikami połączonymi ze sobą. Strefa oddzielona była od pozostałych stolików przenośną drewnianą ścianą przyozdobioną wiszącymi kwiatami. Wiktoria wraz z Patrickiem postanowili, że usiądą na brzegu stołu, tak by łatwiej im było wsadzić Anje do fotelika, gdyby płakała i chciała spać. Tania wiedząc, że jeszcze nie ma szalonej Maite i Barbie wykorzystała szansę i usiadła obok Wiktorii. Denis natomiast usiadł na środkowym krześle naprzeciwko Wiktorii, Tani i Patricka.
W tym czasie pod restaurację podjechała taksówka. Wyszły z niej Kathe i Barby która w tym czasie była pod opieką najstarszej siostry. Kobiety Widząc w oddali nadjeżdżający samochód Johna postanowiły poczekać na niego i jego żonę i wraz z nimi pójść do ogrodu. Po przywitaniu się cała czwórka poszła do ogrodu. W drodze cały czas rozmawiali i zastanawiali się w jakiej sprawie Tania wraz z Patricią robią to zebranie. Na miejscu Barby widząc Wiktorię, aż oszalała z radości.
- Wiktoria. – krzyknęła z radości Barby widząc w ogrodzie Wiktorię
- Witaj Barby. – powiedziała Wiktoria witając się z jedną z sióstr Patricka
- No to już wiemy jak zareagowała Barby. Teraz czas na Maite.– Powiedział ze śmiechem Denis
- Ale zrobiłaś nam niespodziankę.– powiedziała Kathe witając się z Wiktorią
- Witaj.– odparła Wiktoria, a następnie przywitała się z Johnem i Maite
- Czekaj, na niespodziankę przyjdzie jeszcze czas. To dopiero początek.– powiedział Denis spoglądając na szwagierkę, następnie poprosił o kartę menu
- To jest jeszcze jakaś niespodzianka.– powiedział ze śmiechem John ściskając mocno Wiktorię
- Oj jest i to jaka.– powiedziała Tania
- A to maleństwo to chyba Anja.– Kathe podeszła do fotelika i przywitała się z małą– Chodź do cioci.– dodała wyjmując Anję z fotelika
Kelnerka podeszła do stołu i położyła na nim pięć kart menu. Następnie odeszła na chwilę by rodzina Kelly mogła na spokojnie wybrać coś do jedzenia.
Z kilkuminutowym spóźnieniem pod restauracją podjechał Jimmy wraz z żoną. Po chwili przyszli do ogrodu, gdzie czekali już na nich pozostali członkowie rodziny.
- Wiki, kiedy do nas przyjechałaś.– powiedziała Maike, żona Jimmiego
- W nocy przyjechaliśmy. - odparł Patrick
- Witajcie. - powiedziała Wiktoria witając się z Jimmym i Maike
- Co? – zdziwiła się Kathe słyszą słowa brata– Czy wyście oszaleli całą noc z dzieckiem jechać.– dodała
- Niecałą. Po 10:00 wyjechaliśmy Sanssiniz, a po 17:00 wyjechaliśmy z Berlina. Mieliśmy postój w Berlinie po rzeczy małej. – powiedział Patrick spoglądając w kartę menu
- I co Wiki wiesz co już zamówisz.– powiedział Denis spoglądając na Wiktorię
- O rany po co ja się dałam w to wszystko wciągnąć. A było od razu iść się przywitać z nimi.– powiedziała Wiktoria
- Dobra, dobra niespodzianka to niespodzianka. Jak już zaczęliśmy zabawę to ją skończmy. – powiedział Denis wzywając palcem kelnerkę
- O co chodzi.– powiedział zastanawiająco się Jimmy
- Wiki ma zamówić danie które nie ma w karcie. Ale takie które Paul kapnie się że ona przyjechała. – rzekła Tania
- Ale wymyśliliście.– powiedziała Barby słysząc słowa bratowej
- No co twoja siostra tam jest ma obserwować minę Paula i Maite.
Po przyjściu kelnerki każdy kto był w ogrodzie zamówił coś do jedzenia. Denis wraz z Tanią zamówili sznycel z ziemniakami i kapustą. John wraz żoną o roladę z ziemniakami i burakami. Jimmy i Patrick zamówili po golące w piwie, zaś Kathe, Barby i Wiktoria zamówiły knedle ze śliwkami. Wiktor poproś o jeszcze jedno danie, a dokładnie icii kofte. Kelnerka słyszę słowa Wiktorii zdziwiła się. Następnie poinformowała dziewczynę że danego dnia nie ma na karcie.
- Niestety, ale u nas nie ma takiego dania. Zresztą państwo powinni wiedzieć.– powiedziała kelnerka spoglądając na Jimmiego i Kate którzy w tym czasie siedzieli obok siebie
- Tak wiemy, ale zapisz to danie.– powiedziała Kathe spoglądając na kelnerkę
- Dzięki temu daniowi pozostałe nasze rodzeństwo kapnie się że mamy gościa.– powiedziała Barby
- Nie rozumiem. – powiedziała kelnerka spoglądając na Barby
- Już tłumaczę. – powiedział John, a następnie wszystko wytłumaczył i poinformował kelnerkę kim jest dla nich Wiktoria
Kelnerka słysząc wszystko zgodziła się wziąć w tym udział.
- Tylko nie wiem czy przyjmą to zamówienie w kuchni.
- Wiesz co najlepiej zapisz to danie na osobnej kartce i podaj ją naszemu bratu. On będzie wiedział o co chodzi.– powiedział John– A jeszcze jedno do obiadów przynieś nam dzbanek wody z cytryny i soku pomarańczowego. – dodał spoglądając na kelnerkę
- Dobrze już dopisuje.– rzekła kelnerka
Kelnerka tak jak została poproszona tak i zrobiła. Na osobnej kartce zapisała dodatkowe danie, o które poprosiła Wiktorię. Następnie podziękowała wszystkim i odeszła od stołu, by służyć ich zamówienie.
W tym czasie, gdy wszyscy zbierali się w ogrodzie Patricia weszła do restauracji. Wiedząc, że siostra najczęściej przebywa w małej sali przerobionej na biuro, poszła tam od razu. Ale nie znalazła tam Maite. Nie chcąc ganiać po całej restauracji i szukać Maite podeszła do baru. Spytała jedną z kelnerek, która w tym czasie stała za barem, gdzie może znaleźć siostrę. Kobieta odpowiedziała, że jej siostra obecnie przebywa w kuchni. Patricia słysząc słowa kelnerki ucieszyła się. Następnie poszła prosto do kuchni. Widząc, jak Maite wraz z Paulem kłócą się o nowy deser, który został wprowadzony do sprzedaży stanęła w drzwiach i zaczęła się im przyglądać.
- Sama chciałaś tą zmianę. Więc o co ci chodzi.– powiedział Paul spoglądając na Maite
- To prawda. Ale chciałam żebyście zrobił tą wersję co zawsze ciocia robiła. Ciasto bezowe nadziewane Maliną.
- Maite nasi ludzie nie znają tego ciasta. Ledwo co Patricia je odwzorowała. A ty chcesz je w obieg wprowadzić.
- Hej wam. – powiedziałam Patricia wchodząc do restauracyjnej kuchni – O co wy się kłócicie. – dodała spoglądając na rodzeństwo
- Maite się złości, że ciasto się nie udało. Ale jak się ma udać, jak nikt z naszych ludzi nie zna prawidłowego przepisu. – odpowiedział Paul wymachując rękami i spoglądając na zmianę na siostry
- Jakie ty ciasto chcesz wprowadzić. – spytała Patricia
- Jedno z ciast cioci Eli. – powiedział Paul wyjmując z piekarnika blaszkę z golonkami
- Chodzi mi o chmurkę z malinami. – rzekła Maite spoglądając na siostrę
- Jeśli chcesz dodać to ciasto do mennu to najpierw sprowadź ciocię do nas do Niemiec. Ona wie jak to upiec. – powiedziała Patricia podchodząc bliżej do rodzeństwa
- Ha... Wiesz co siostra. Myślałam, że będziesz po mojej stronie.
- I jestem. Ale nie we wszystkim. Po co wprowadzać nowe ciasto i tak mamy ich za dużo.
- Cały czas jej to powtarzam. – powiedział Paul spoglądając na Patricie - I co wszyscy, już są? – spytał
- Jeszcze nie. My jesteśmy pierwsi. Zresztą Paddy przyjechał ma wieści w sprawie Hansa i Emmy i nie tylko.
- Nie został tam dłużej.– powiedział Paul spoglądając na siostrę
- Jest tam Joey wraz z Antonim załatwiają już tylko formalności.
- Formalności. O czym ty mówisz? – spytała Maite
- O pogrzebie Hansa i Emma
- A niech to.– powiedziała zasmucona Mathe
- Dobra dziewczyny Idźcie Ja zaraz do was dojdę.– powiedział Paula
W tym czasie do kuchni weszła kelnerka, która przyjmowała wcześniej zamówienia od pozostałych członków rodziny Kelly. Widząc Patricię w kuchni przywitała się z nią i spytała co dokładnie ona zamawia, a następnie dopisała. Po chwili obie kartki podała Paulowi. Paul chwycił za nie i mając na wierzchu tylko kartkę z zamówieniami przez całą jego rodzinę przeczytał na głos co kto zamawia z rodziny. Zdziwiło go że na liście osób zamawiających jest jeszcze jedna osoba, której imię nie zostało wpisane.
- Czemu przy jednym z dań nie napisałaś imienia osoby, które je zamówiła – powiedział Paul pauzując kelnerce kartkę
- Ta pani się nie przedstawiła. Jedynie co wiem to, że przyjechała właśnie razem z panią Patricią.– kelnerka spoglądając na Patricię
- Kto z tobą przyjechał?– spytała zastanawiająco Maite
- A to już niespodzianka. – powiedziała z uśmiechem Patricia spoglądając na siostrę
- A jeszcze jedno. – powiedziała kelnerka – Na drugiej kartce jest dodatkowe zamówienie, właśnie od tej pani. Nie wiem tylko po co jak tego dania nie ma w naszym menu.– dodała, a po chwili wyszła
Paul zamienił kartki i widząc na drugiej kartce nazwę dania tureckiego zaczął zastanawiać się kto do nich przyjechał w odwiedziny.
- Icii kofte. Przecież to tureckie danie.– powiedział Paul spoglądając na Patricię – Robiłem je tylko wtedy kiedy byłem na stażu w Turcji.– dodał podchodząc do piekarnika by zobaczyć jak wygląda danie, które w tym czasie się piecze – Kto może wiedzieć, Nie chwalę się tym.– dodał po czasie
- Mam nadzieję, że Paddy nie przeprosił się z Joelle i to nie ona z nim jest.– powiedziała Mathe
– Nie. To nie ona. To ktoś kogo znamy od wielu lat.– powiedziała ze śmiechem Patricia
- Od wielu lat.– powiedział zastanawiająco Paul
Po słowach siostry w głowie Paula zaczęły kumulować myśli. Przypomniał sobie że o jego pobycie w Turcji oprócz jego rodzeństwa wiedziała jeszcze jedna rodzina: rodzina Kowalików.
- Dobra siostra mów, która z dziewczyn przyjechała Wiktoria czy Doroti.– powiedział z uśmiechem Paul
- A jak myślisz, tylko jedna z nich jest matką chrzestnej małej Anji.
- Wiktoria!– krzyknęła Mathe – Chcesz powiedzieć, że Wiki przyjechała.– dodała
- Tak. Razem z Michaelem przejechali w nocy ze Sanssiniz.
- I teraz nam mówisz. Wiesz co siostra. – powiedziała Mathe, a następnie wybiegła z kuchni i pobiegła prosto do ogrodu by móc przywitać się z Wiktorią
- No to już wiemy, jak zareagowała Maite. No to co bracie idziesz się przywitać.– powiedziała Patricia spoglądając na Paula
- No jasne. Chodź idziemy razem.– powiedział Paul podchodzę do siostry– Iwet przyjmij zamówienia mojej rodziny. A dla mnie sznycel z ziemniakami. – dodał spoglądając na blondynkę kłódko oszczyżoną stojąca przy stole
Po chwili wraz z Patricią wyszedł do ogrodu.
Wiktoria wraz z pozostałymi członkami rodziny Kelly czekając na zamówione dania rozmawiali o wypadku swoich przyjaciół.
- Dobra mówcie co już wiecie. – powiedział Jimmy
- Poczekaj bracie, niech reszta przyjdzie. Wtedy na spokojnie nam wszystko powiedzą.– powiedziała Kathe spoglądając na Jimmiego
- A co mają nam nowego powiedzieć. Jedynie tylko chyba termin pogrzebu.– powiedział John, który zamilkł na widok kelnerki, która przyniosła tacę że szklankami i dwa dzbanki z sokiem pomarańczowym i wodą z cytryną
- To jeszcze jest do ustalenia. Joey z Antonem to załatwiają. –powiedział Patrick
W pewnym momencie z oddali do biegał głos Maite, która podekscytowana szybkim krokiem przyszła do restauracyjnego ogrodu.
- Wiktoria!– krzykła podekscytowana na widok Wiktorii – Chodź tu się przywitać. – dodała podchodząc do Wiktorii
- O matko siostra bębenki mi pękną. – powiedział Jimmy zatykając sobie uszy
- Witaj Maite. – powiedziała Wiktoria witając się z Maite
Maite tak głośno krzyknęła, że aż przestraszyła mała Anje, która od razu zaczęła płakać i nie tylko. Za głosem Maite odwróciło się, aż kilku innych gości, którzy z ciekawości chcieli sprawdzić co się przy stole dzieje.
- No i co zrobiłaś. Małą przestraszyłaś. – powiedziała Kathe – Już dobrze, nie płacz. Ciocia jest z tobą. – dodała tuląc małą
- No to już wiemy, jak szalona zareagowała na wieś że Wiki przyjechała. – powiedział ze śmiechem Denis
- Co szalona, co szalona. – powiedziała Maite słysząc słowa szwagra
- A co nie.
- Czemu nikt mi nie powiedział, że Wiki do nas przyjeżdża.
- Bo nikt nie wiedział.– powiedziała Barby
- Jak to nikt, a Michael.
- Wiesz co siostra, skąd miałem wiedzieć że nasi przyjaciele zginą w wypadku samochodowym.– powiedział Patrick spoglądając na siostrę
- A idź ty.
- Wiki lepiej nie siadaj.– powiedział John – Właśnie Paul z Patrycją idą.– dodał
Paul wraz z Patricią podeślij do stołu. Wiktoria od razu przywitała się w Paulem. Następnie widząc, jak kilku kelnerów przynosi zamówione dania przez rodzinę Kelly wszyscy usiedli do stołu i przystąpienie do konsumpcji.
- Dobra, teraz już możecie nam powiedzieć co dokładnie wiecie.– powiedział Jimmy ubijając łyk soku pomarańczowego
- Zanim wam powiemy co i jak, najpierw przeczytajcie testament Hansa.– powiedział Patrick po chwili dodał – Wiki pokaż im kopię testamentu wtedy nam uwierzą.
- O widzę stary, że idziesz na całość. – powiedział Denis spoglądając na Patricka
- Lepsze to niż sto razy się tłumaczyć.
- Stary ty coś wiesz. – spytał John
- Spokojnie zaraz się wszystkiego dowiecie. – powiedziała Patricia
Wiktoria wyjęła z torebki telefon. Ustawiła na ekranie zdjęcie sfotografowanego testamentu.
- Dobra, kto chce przeczytać. Bo my już wiemy jaka jest ostatnia wola naszych przyjaciół. – spytała spoglądając na członków rodziny Kelly
- Daj ja to przeczytam. – powiedział Jimmy odbierając od Wiktorii telefon
- Bracie czytaj na głos. – powiedziała Maite, która w tym czasie zajadała się pierogami ze szpinakiem
- Jasne, już czytam. – Jimmy ułożył sobie telefon tak, by dobrze widzieć cały tekst wyświetlony na ekranie, następnie zaczął czytać –Ja Hans Guteng niżej podpisany na wypadek śmierci ... - dodał czytając
Jimmy czytając testament do pewnego momentu nawet się nie zająknął. Dopiero dochodzące do ostatniego zdania zatrzymał się. Spojrzał na Wiktorię i Patricka, następnie wrócił do czytania. Ale tym razem ostatnie zdanie przeczytał po cichu sam dla siebie.
- Czyj to był pomysł? – spytał Jimmy spoglądając znów na Wiktorię i Patricka
- Hansa. – powiedzieli wspólnie Wiktoria i Patrick
- Ej bracie dokończ? Co tam jest napisane? – spytał John widząc jak Jimmy przerwał czytanie
- Jaki pomysł? Co tam jest napisane? – powiedziała Maire widzą dziwne zachowanie męża. Następnie chwyciła za telefon i dokończyła czytać - … „Ostnią moją wolą, jest to, by wymienione wyżej osoby wychowali moją córkę w związku małżeńskim i pobrali się jak najszybciej” – dodała
- Cooo? – powiedzieli pozostali, którzy pierwszy raz usłyszeli treść testamentu Hansa
- Wy nie mówicie serio – dodała Kathe spoglądając na Patricka i Wiktorię
- Tak za sześć tygodni jest nasz ślub. – powiedział Patrick spoglądając na siostrę, po chwycił za szklankę i upił łyk soku pomarańczowego – Byliśmy już w urzędzie i mamy już wyznaczoną datę ślubu, 24 września. – dodał
- Zresztą nie pozwolimy, by mała wychowywała się w domu dziecka, albo w obcej rodzinie. Wystarczy, że jej rodzice nie doznali rodzicielskiej miłości. – dodała Wiktoria
- I w tym masz rację. Ona potrzebuje naszej miłości. – powiedziała Tania spoglądając na małą Anje, która cały czas siedziała na kolanach Kathe
- A przy ostatniej woli nie wolno się sprzeciwiać. – powiedział Paul – Więc musimy to zaakceptować. – dodał po chwili
- To prawda braciszku, to prawda. – powiedziała Patricia
- Czyli co będzie ślub? – spytała Maite
- Tak. – odpowiedzieli wspólnie Patrick i Wiktoria
- Jeest, nareszcie!… - krzykła z radości Maite, następnie podeszła do Wiktorii i brata by im pogratulować.
- Matko święta siostra moje bębenki. – powiedział Jimmy zatykając znów swoje uszy
Wszyscy się zaśmiali widząc jak Maite zareagowała na wieść o ślubie ich brata z Wiktorią. Następnie także podeszli i pogratulowali Wiktorii i Patrickowi.

Komentarze
Prześlij komentarz